Jury wybrało 6 książek, których autorzy są nominowani do Nagrody Identitas w roku 2026. Wskazani twórcy są nagrodzeni udziałem w warsztatach na położonej 500 kilometrów poza kołem polarnym norweskiej wyspie Uløya:
Miłosz Broniszewski za Ugór (wydawnictwo Papierowy Motyl, 2025),
Bernard Gromek za Revolterium (wydawnictwo Znak, Kraków 2026),
Robert Król za Życie jest droższe (Mikrooficyna Ówże, Kraków 2025),
Jakub Nowak za Nie w szczepionkę (wydawnictwo Powergraph, Warszawa 2025),
Katarzyna Szweda za Bosorkę (wydawnictwo Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2020),
Ewa Tondys-Kohmann za Łupiny (wydawnictwo Wydałem, Warszawa 2025

Horyzont wierszy Miłosza Broniszewskiego zebranych w tomie Ugór rozpięty jest pomiędzy poniemiecką wsią na Dolnym Śląsku a wielkim miastem. Konkretnym, zmysłowym, surowym i lirycznym zarazem, grającym z potocznością językiem autor rysuje obraz tożsamości zarówno zakorzenionej, jak i wykorzenionej, oczekującej w fazie ugorowania. Poetyckimi artefaktami stają się tu rekwizyty codzienności – opona po Mercedesie W136, drylownica, foliowe siatki.
Bernard Gromek wykonał pracę historyka, pieczołowicie rekonstruując życie Krakowa końca lat 40. XIX wieku. Jak najlepsi dziejopisowie uchwycił nie tylko materialny szczegół, lecz także ducha czasu rewolucji. W Revolterium przedstawił losy bohaterów szukających swoich dróg w przyśpieszającym biegu historii doby Wiosny Ludów. W swojej powieści powrócił też do odwiecznego polskiego pytania o sens zrywów niepodległościowych – bić się czy nie bić?
Na swojej stronie internetowej Robert Król definiuje tom Życie jest droższe jako „rzecz o miłości”. Nie o erotykę czy ckliwe liryki tu chodzi. Jest to miłość rozumiana jako postawa poznawcza i twórcza dążąca do uchwycenia życia – rozrywanego przez trudne doświadczenia – w spójnej, nadającej mu sens formie. Ta egzystencjalna troska znajduje swoje miejsce w bezpretensjonalnej, świeżej, bliskiej prozie poetyckiej formie.
Jakub Nowak stworzył soczystą powieść o Polsce czasów transformacji. W Nie w szczepionkę w dwóch planach czasowych ukazuje to samo pokolenie ludzi zagubionych – nastolatków sprzed ćwierćwiecza stojących u progu dorosłości i współczesnych, czterdziestoletnich milenialsów. Tytuł i umieszczona na okładce pięść zapowiadają, że ta proza będzie o przemocy. I tak jest. Ale jest w niej również miejsce na czułość, na wspólnotę pomagającą chronić miejsca najbardziej wrażliwe na uderzenia.
W tomie Bosorka Katarzyny Szwedy wiersze przeplatają się z fotografiami krajobrazów i mieszkańców Beskidu Niskiego. Rzecz jednak nie jest o etnograficznym sentymencie i malowniczości górskiej krainy. Szweda w swojej poezji, mieszając współczesną polszczyznę z frazami łemkowskimi, szuka języka tożsamości rozbitej przez Historię, odnoszącego teraźniejszy konkret do powidoku dawnego świata. Dużo w tych wierszach wody – rzek, strumieni, czasu.
Ewa Tondys-Kohmann w prozach zebranych w tomie Łupiny sięga po poetykę dziwności i groteski, by stworzyć rzeczywistość o koordynatach lekko zmienionych względem naszego świata. To przesunięcie akcentów może budzić większy niepokój niż niejedna efektowna, totalna dystopia. Trudno bowiem o bardziej poruszający obraz epidemii samotności niż opowiadanie o aktorach wcielających się we wnuczków pensjonariuszy domu seniora czy o klientach sowicie płacących za możliwość przytulenia się do drugiego człowieka.
