„Czy lokalna tożsamość społeczna jest kształtowana przez muzea?” – rozmowa z Aldoną Tołysz, laureatką tegorocznego Konkursu dla studentów i doktorantów

Renata Chołuj: Według jakiego klucza dobrała Pani placówki muzealne, które mają zostać poddane badaniom?

 

Aldona Tołysz: Głównym przedmiotem moich badań, ale także zainteresowań, jest szeroko pojęta kultura Europy Środkowo-Wschodniej, dlatego w projekcie postanowiłam ująć muzea z terenu Polski, Czech i Słowacji. W każdym z tych państw jest szereg instytucji muzealnych, poświęconych szczególnie historii miast lub wydarzeń. Wybór muzeów historycznych Bratysławy, Pragi, Krakowa i Warszawy pozwala na porównanie tożsamości miasta, ale także stolicy państwa. Narodowość jest wyraźnym kontekstem dla analizy, o którym nie należy zapominać. To rodzaj „podwójnej identyfikacji”, która może zostać wykorzystana przez instytucję muzealną w przestrzeni wystawienniczej. Różna jest historia wybranych placówek, jednak w tym przypadku zdecydował klucz polityczny. Oczywiście w przypadku Polski konieczne stało się uwzględnienie dwóch stolic.

Z kolei Morawy cechuje silna odrębność kulturowa i historyczna, różnice widoczne są także między wschodnią i zachodnią częścią Słowacji, dlatego analiza nie mogła pominąć Muzeum Morawskiego w Brnie, ani Muzeum Wschodniosłowackiego w Koszycach. Takie różnice widoczne są także w Polsce, szczególnie w przypadku Poznania, Wrocławia czy Gdańska, jednak w tym przypadku postanowiłam pozostać przy już wybranych instytucjach. Sieć muzeów historycznych w Polsce, także ze względu na wielkość naszego kraju, wymaga zdecydowanie szerzej zakrojonych  analiz, a moje pomyślane zostały jako wstęp do badań nad tożsamością tworzoną przez muzea. Postanowiłam jednak uwzględnić instytucje, które dotyczą mniejszości narodowych oraz wydarzeń historycznych. Z jednej strony mamy statyczną, uporządkowaną historię miejsca i ludzi, którą proponują wspomniane muzea historyczne, z drugiej społeczność, którą łączy wspólna historia. Tak można odczytać zarówno Muzeum Żydów Polskich w Warszawie, Muzeum Romów w Brnie, ale także Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku, Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie. Poza tym właśnie te muzea zdają się mieć największy potencjał do kreowania więzi społecznych i budowania tożsamości. Oczywiście jestem świadoma pewnej niedoskonałości przyjętego klucza, jednak aby stworzyć właściwą skalę porównawczą trzeba od czegoś zacząć.

 

Czy lokalna tożsamość społeczna jest kształtowana przez muzea? Czy samo ich istnienie (np. placówek poświęconych historii) jest już swego rodzaju odpowiedzią na uprzednio obecną i pielęgnowaną tożsamość?

 

Zacznę może od drugiego pytania. Nowożytne muzeum to „dziecko” Oświecenia, doskonałe narzędzie do tego, aby dokumentować kulturę oraz ją kształtować. W XIX wieku wykorzystywały je zarówno wielkie mocarstwa jak Austro-Węgry, jak i kraje walczące o swoją tożsamość. Bardzo wyraźnie widać to w okresie międzywojennym, kiedy kultura była wizytówką i niejako uzasadnieniem dla podziału Europy po traktacie wersalskim. Muzea pozwalały na identyfikację narodową zarówno w Polsce, jak i w dawnej Czechosłowacji, spełniając tym samym bardzo ważną społecznie funkcję. Amerykański historyk sztuki, Donald Preziosi twierdzi nawet, że muzeum służy do wzbudzania i pielęgnowania społeczno-historycznych pragnień i tęsknot. Niezwykłość tej instytucji polega na tym, że wykorzystuje naturalną dla człowieka skłonność do gromadzenia pamiątek przeszłości, opowiadania historii, tworzenia grup i więzi społecznych, umieszczając je w jednym miejscu. Muzeum bez tej treści stałoby się kolejną biurokratyczną instytucją. Jest jednak inaczej – muzea cieszą się dużą popularnością, co w historycznej perspektywie można traktować jako odpowiedź na potrzebę pielęgnowania tożsamości.

 

To ujęcie historyczne, a jak to samo zagadnienie wygląda współcześnie?

 

Współczesne oddziaływanie muzeum jest wręcz ciekawsze. Ożywienie w muzealnictwie bazuje w dużym stopniu na współpracy instytucji ze społecznością lokalną. Pierwsza posiada właściwie narzędzia jak miejsce, możliwości finansowe czy wykwalifikowanych pracowników, druga dysponuje ciekawą historią i obiektami, czasem o znacznej wartości zabytkowej. To w jaki sposób muzeum wykorzystuje zebrane informacje i obiekty, najczęściej eksponując je na wystawach, decyduje o jego wpływie na identyfikację społeczną. Im mocniejsze będą te relacje, tym większy będzie wpływ instytucji na kształtowanie tożsamości.

 

W jaki sposób łączy Pani działalność nowoczesnych, tzw. “narracyjnych” muzeów  z zagadnieniem tożsamości kulturowej?

 

Muzea „narracyjne” to instytucje, dla których podstawą jest odejście od „wielkich” historii na rzecz opowieści „zwykłego” człowieka. Oczywiście jest ona obudowana w kontekst społeczny czy polityczny, teoretycznie pozwala jednak na zbudowanie więzi emocjonalnej między bohaterem opowieści a zwiedzającym. Obiekt, który był wcześniej anonimowym przedmiotem o wartości historycznej czy artystycznej, staje się przedmiotem należącym do bliskiej rodziny, mniejszości religijnej czy etnicznej, społeczności, która przeżywała tę samą radość lub nieszczęście. Takie działanie ułatwia identyfikację, ponieważ wiąże ją z naszą pamięcią i emocjami. Co niezwykle ciekawe, bardzo często w procesie tym pomagają działania artystyczne czy instalacje stworzone przez artystów, aktywizujące nasz wzrok, słuch lub dotyk. Jest to coraz bardziej popularny sposób komunikowania się muzeum z odbiorcą. Warto zatem zastanowić się, jak sprawdza się on w praktyce.

 

Czy muzealnictwo i sztuka współczesna stanowią główną oś Pani zainteresowań badawczych?

 

Oczywiście mam także inne zainteresowania, ale głównym przedmiotem moich badań jest muzealnictwo oraz kolekcjonerstwo sztuki nowoczesnej i współczesnej. Fascynuje mnie muzeum, które z jednej strony jest dowodem szacunku wobec kultury i dziedzictwa natury i człowieka, z drugiej strony jest instytucją, która narzuca pewien punkt widzenia, nie zawsze słuszny. Kiedy umieścimy muzeum w szerszym, społecznym i historycznym kontekście, okaże się, że mamy do czynienia z kapitalnym, jak pisze wspomniany wcześniej Donald Preziosi, „genialnym eksperymentem”, który w ciągu wieków ulegał transformacji. Podobnie jak muzeum, sztuka także podlega zmianom, ale są one o wiele bardziej dynamiczne. To one pozwoliły na odejście od tradycyjnego medium, jakim jest obraz czy rzeźba, ale przede wszystkim na komentowanie rzeczywistości, często ironiczne lub obrazoburcze. Krytyka taka, obnażająca słabości naszej kultury dotknęła także instytucje, co łączy muzea i sztukę nie tylko na polu kolekcjonerstwa, ale także teorii.

 

W jaki sposób stypendium Identitas pozwoli Pani rozwinąć badania nad muzealnictwem?

 

Stypendium Identitas zdecydowanie pozwoli mi na rozwinięcie mojego warsztatu badawczego. Badania nad muzealnictwem są coraz bardziej powszechne, jednak często ograniczają się albo wyłącznie do teorii, albo do analizy jednego lub kilku muzeów, pod kątem ich kolekcji, historii czy działalności. Wydaje mi się, że brakuje szerszego spojrzenia, które obejmie naszych najbliższych sąsiadów, ale także wyjdzie poza jedną dziedzinę. Oczywiście do tego typu badań potrzebna jest zdecydowanie większa wiedza, dlatego zaczynam skromnie, zwracając uwagę na problem tożsamości w muzeach historycznych, z uwzględnieniem aspektów artystycznych.

Dziękuję za rozmowę.