Szóstka już w Uløybukt. Warsztaty w Arktyce ruszyły.

Ogranizowane przez Fundację Identitas warsztaty wczoraj rozpoczął swoim blokiem filozof Wawrzyniec Rymkiewicz. Punktem wyjścia do dyskusji były pojęcia tożsamości i historii. O swoich książkach w poniedziałek opowiedzieli dwaj autorzy,  Tomasz Herbich i  Paweł Rzewuski.

Książka Herbicha, Pragnienia Królestwa (wyd. Teologia Polityczna), traktuje o dwóch mesjanizmach: Augusta Cieszkowskiego i Mikołaja Bierdiajewa. Cieszkowski stawia przed sobą doczesne cele i jest pełen wiary w możliwość ich realizacji. Dąży do przemiany człowieka. Z kolei cele, które wyznacza Bierdiajew, przekraczają rzeczywistość doczesną. Jego mesjanizm ma charakter eschatologiczny. Pragnienie Królestwa jest zatem książką o różnicy: o odmienności dwóch mesjanizmów, a także o odrębności dwóch tradycji filozoficznych – polskiej i rosyjskiej – i wreszcie o nieprzystawalności doświadczeń, które kształtowały myśl religijną w wiekach dziewiętnastym i dwudziestym. Autor ten traktuje mesjanizm  (i zainteresowanie nim) go jako problem aktualny, powracający we współczesnych sporach światopoglądowych. Emocje, które to słowo wzbudza, są najlepszym dowodem na to, że mesjanizm jest ciągle ważnym elementem nie tylko polskiej samowiedzy. Mesjanizm, mówi Herbich, może być jednak także pułapką – ostatecznie bowiem ani Cieszkowskiemu, ani Bierdiajewowi nie udaje się zachować równowagi między dwoma podstawowymi wymiarami mesjanizmu: religijnym i politycznym. Zdaje się mówić także, iż mesjanizm nadzwyczaj sprytnie umyka definicjom i ramom poszczególnych epok. Tomasz Herbich wzbudził dyskusję pozostałych uczestników, szczególnie wokół mesjanizmu w polityce, mesjanizmu i katastrofizmu jako jego konsekwencji (np. w wydaniu Miłosza), wreszcie zaś w sprawie dzisiejszych misjonizmów, na przykład demokratycznego czy też  ekologizmu.

Paweł Rzewuski przedstawił swoją Filozofię Piłsudskiego (wyd. Fundacja Augusta hr. Cieszkowskiego), bardzo ciekawą próbę rekonstrukcji światopoglądu człowieka, który, obok oczywistego wpływu na historię Europy Środkowo-Wschodniej pierwszej połowy XX w.,  tak istotnie zaważył na naszym myśleniu o nas. Autor przedstawia zatem Piłsudskiego nie tylko jako polityka i wojskowego, ale również jako myśliciela, który daje odpowiedź na pytania: czym jest Polska? Czym jest historia? Na czym opiera się władza polityczna? Piłsudski miał te pytania dobrze przemyślane. Rzewuski pokazuje, jak postać Marszałka – jego czyny i myśli – wyłania się ze świadomego przeżycia polskiej historii i kultury. Analizuje jego zakorzenienie w tradycji I Rzeczpospolitej i w wizji świata stworzonej przez romantycznych poetów. Przywołuje niezmiennie zajmujący dylemat: naprawa obyczajów nawet z pogwałceniem celów, do których ma doprowadzić? Piłsudski staje się w interpretacji Rzewuskiego wzorcem polskiego myślenia o nas samych i o polskiej tożsamości. Uczestnicy debatowali z Rzewuskim, przede wszystkim w kwestii wg wielu makiawellicznej myśli: czy aby mogła zaistnieć prawdziwa republika Polaków musi ją dla nich ustanowić dyktator? I czy „nadczłowiek” musiał złamać prawo by to uczynić?

 We wtorek warsztaty prowadził prozaik i publicysta Mariusz Cieślik. Zaproponował zastanowienie się nad fikcją i faktem, nad tożsamością autora i narratora, nad konsekwencjami zafałszanowania autonarracji. O swoich książkach opowiedzieli Marcelina Szumer-Brysz i Radek Rak.

Marcelina Szumer – Brysz w reportażu Wróżąc z fusów (wyd. Czarne) prowadzi czytelnika po przeobrażającej się dzisiejszej Turcji. Jest tam zarówno wielka polityka, wewnętrze wstrząsy, Kurdowie głosujący na Erdogana, ale i sprawy małe, codzienne, przekazane z celnością i bez nadmiernego zaangażowania, czego oczekiwalibyśmy od dobrej literatury faktu. Prezentując Turcję jako kraj pełen kontrastów i sprzeczności, tradycji i nowoczesności, z nieustającym cywilizacyjnym rozdarciem, autorka opowiada zręcznie zmieniając tempo – z bazarowego na serialowe, to znów na ostre, z kolejki do bankomatu w dniu czołgów na moście bosforskim. Szumer pokazuje zarówno polityczne oblicze Turcji, jak i intymny obraz tureckiej rodziny. Autorka zresztą stała się częścią tureckiej rodziny, ale w tej historii brakuje happy endu…  Turcja z perspektywy zwykłych ludzi  i zwyczajnej codzienności wydaje się fascynująca, a historie i urywki codzienności zawierają olbrzymi ładunek emocji: od przerażenia po uśmiech.

Autorka zajmująco opowiadała o decyzji napisania książki zawierającej liczne osobiste wątki – włącznie z historią swojego tureckiego małżeństwa i rozwodu – bez zasłaniania się fikcyjną postacią.

Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli, trzecia powieść w dorobku Radka Raka (wyd. Powergraph) została tak celnie przedstawiona przez autora, że w sposób niemal niezauważony przeniosła uczestników nie tyle w realia historyczne XIX – wiecznej Galicji, ile w bajędy i zmyślenia. Chłopskie, ale z laserunkiem przywołującym estetykę to Leśmiana, to Schulza. Przede wszystkim jednak Radek Rak w sposób głęboko przemyślany konstruuje swoją narrację o Kóbie, to jest : o dobru i złu.

Realia chłopskiej codzienności znakomicie oddaje przepyszny, stylizowany język. A elementy ludowej fantastyki co i rusz zwodzą czytelnika i wywracają akcję. Można odnieść wrażenie, iż pisarz w tle zawieszonych między historią a mitem losów Kóby stara się także pokazać politykę, stosunki społeczne i obyczaje ówczesnej Galicji. Nie jest to jednak opowieść o niesławnej rabacji.  Może wywoływać kwaśny  grymas na twarzy historyka, choć niektóre źródła rzezi, w pierwszym rzędzie zaś nierówności społeczne, Radek Rak umiał opowiedzieć dojmująco, pomimo, a może i dzięki baśniowej manierze. Za nic przy tym miał gatunkową konwencję, a nawet formułę pierwszych stron jego własnej powieści, która od luźnych scenek z życia galicyjskiej wsi przenosi się do wiedźmy.  Tam nawet Kóba wydaje się odchodzić w tło, by wrócić w trzecim akcie z realizmem, wulgarnością, wyuzdaniem.